Szczęśliwszy o 10%

szczęśliwszy o 10%

Szczęśliwszy o 10%

„Otwórz swój umysł, a wsypią się do niego śmieci” (Meat Puppets)

Mam alergię na guru w powłóczystych szatach (w zasadzie mam alergię na każdego, kto nazywa siebie „guru”), określenia typu „transformacyjny wir prowadzący do nieskończoności”, „eksplozja miłości”, „święta przestrzeń”, traktowanie wszystkiego z miłością i czułością, tłumaczenie wszystkiego fizyką kwantową, a także na mantry „wszystko ze mną jest w porządku”. Oraz na kadzidełka!

 

Medytacja czy zdrowy rozsądek?

Tak się składa, że medytacja występuje bardzo często w otoczeniu tego wszystkiego. Wielu osobom to pasuje, są jednak tacy jak ja, którzy chcieliby skorzystać z tego narzędzia, ale.. no właśnie, traktując medytację jak narzędzie: do ujarzmienia wewnętrznego krytyka, zwiększenia zdolności koncentracji, obniżenia poziomu stresu, zauważenia emocji i myśli. Nie zaś jako cel sam w sobie, drogę do oświecenia, przejścia na drugą stronę wodospadu czy wejścia w transformacyjny wir prowadzący do nieskończoguru kumaruności..

Można to pogodzić? Można.

Takich dylematów doświadczył Dan Harris, dziennikarz stacji ABC i autor wielu reportaży, który swoje poszukiwania metody na zmniejszenie natłoku rozbieganych myśli i zwiększenie poczucia kontroli opisuje w książce „Szczęśliwszy o 10%”Przy okazji odarł medytację z gurowatości i chwała mu za to!

 

Neuroplastyczność

Mózg człowieka nieustannie się zmienia w reakcji na to, czego doświadcza, zmienia się pod wpływem nowych zachowań, ale i pod wpływem myślenia. Ta wspaniała właściwość mózgu pozwala nam go traktować jak mięsień, który można rzeźbić, zupełnie jak nasze ciało rzeźbimy za pomocą ćwiczeń.

Nowe bicepsy powstają w naszym mózgu (rośnie gęstość istoty szarej) pod neuroplastyczośćwpływem uczenia się, regularnych ćwiczeń fizycznych, treningu wdzięczności, a także pod wpływem medytacji. Przeprowadzono w tym obszarze wiele badań, popularyzował je między innymi znany neurobiolog profesor Jerzy Vetulani: tutaj

 

Szczęśliwszy o 10%

Co to wszystko ma wspólnego z tytułowym szczęściem? Ano to, że naukowcy udowodnili, że szczęście nie jest czymś co dostajemy, odnajdujemy, albo co spada na nas znienacka. Szczęście rozumiane jako umiejętność przeżywania pozytywnych emocji (dobre samopoczucie) oraz dążenie do realizacji wartościowych dla siebie celów, zależy w sporym stopniu od naszych genów (50%), ale już zewnętrzne okoliczności (awans, rozwód, nowy dom, małżeństwo, wypadek, wygrana na loterii) mają na nasze szczęście wpływ tylko w 10%! (to nie jest to 10% z tytułu książki) Pozostałe 40% to nasza elastyczność, zdolność zmiany myślenia i przeżywania, radzenie sobie z trudnościami i stresem.

Mózg można trenować. Szczęście jest umiejętnością. Dan Harris w swojej książce „Szczęśliwszy o 10%” opisuje jeden ze sposobów ćwiczenia naszego mózgu, jakim jest medytacja. Nie jest to sposób na pozbycie się wszystkich problemów, bo medytacja nie jest czarodziejską różdżką. Ani kokainą (tej też autor próbował). Jak przy każdej zdrowej metodzie – trzeba ćwiczyć. W odróżnieniu od kokainy te metody nie powodują dziur w mózgu, a przeciwnie – powodują wzrost ilości neuronów i połączeń między neuronami.

 

Trening to nie wąchanie kwiatów

treningChyba że trenujemy wąchanie kwiatów. Jak zbudować masę i rzeźbę? Kilka razy w tygodniu ćwiczyć na siłowni, powtarzając te same ruchy i zwiększając obciążenie. Dziś akurat byłam na siłowni, odbywając ten sam cykl: bieżnia – ręce – nogi – rozciąganie. Nudy, nie ma w tym nic ekscytującego, nie będę Wam tego wmawiać. Ale mięśnie się wzmacniają i moja wytrzymałość też. Przydadzą mi się na długodystansowe wyprawy rowerowe. Jak nauczyć się grać na instrumencie? Ćwicząc gamy. Jak nauczyć się języka? Powtarzając słówka i odmieniając czasowniki. Nawet z najlepszym nauczycielem droga do mistrzostwa to koszmar powtórek i żmudna praca (oglądaliście Whiplash?).

Mięsień uważności

Jedną z największych przeszkód na drodze to szczęścia jest życie przeszłością. Albo przyszłością. Obsesja na punkcie przeszłości i przyszłości powoduje, że zapominamy o teraźniejszości, żyjemy wspomnieniami i wyobrażeniami. A gdzie doświadczenie teraźniejszości, gdzie fakty? Od faktów często wolimy dramatyzowanie. Porównywanie się. Ocenianie.

Ćwicząc uważność jesteśmy rzeczywiście tu gdzie jesteśmy, zauważamy więcej, ale przede wszystkim uczymy się akceptować swoje emocje i myśli. Bo to nie jest tak, że podczas medytacji myśli zanikają (choć niektórym ponoć się to udaje), tracą jednak na natręctwie i ważności.

Dla mnie ćwiczenie uważności drogą medytacji (niekoniecznie „na poduszce”, bo uważność praktykować można spacerując czy myjąc naczynia!) pięknie uzupełnia pracę z przekonaniami, myślami i emocjami za pomocą moich ulubionych metod psychologii poznawczo-behawioralnej. Rezultaty takiej pracy to lepsza koncentracja, większa kreatywność, efektywniejsza praca, lepsze umiejętności lidera, zmniejszenie poziomu stresu. Bycie szczęśliwszym o 10%.

Polecam książkę: Dan Harris „Szczęśliwszy o 10%” i treningi!

Małgorzata Henke, coach i trenerka mentalna


Brak komentarzy

Opublikuj komentarz: