Nie ogarniasz? Za dużo bodźców?

Nie ogarniasz? Za dużo bodźców?

Ponad 40 lat temu Alvin Toffler w książce „Szok przyszłości” przewidział ten moment w rozwoju cywilizacji, kiedy człowiek powie ” nie ogarniam „. Bo poziom bodźców przekracza możliwości percepcyjne człowieka. My zaś zamiast nauczyć się świadomie odcinać te bodźce, zarządzać nimi, dajemy im się zalewać, bezładnie poszukując informacji, stając się homo smartfonicus. Dajemy się wciągać w pogoń za nowością, za nowinkami ze świata, a kiedy nasz mózg mówi „nie” szukamy ukojenia w używkach, chemii i innych drogach na skróty.

Po czym poznać, że nie ogarniam?

Jeśli odczuwasz i zauważasz u siebie:

  • trudności z koncentracją,
  • łatwe rozpraszanie uwagi
  • impulsywność, niecierpliwość,
  • kłopoty z organizacją,
  • niezdolność do skupienia się na jednym zadaniu
  • brak motywacji,
  • depresję, niepokój, lęk,
  • brak wytrwałości, konsekwencji, determinacji
  • odkładanie rzeczy na ostatnią chwilę,
  • niestabilność emocjonalną

nie myśl, że masz słaby charakter, to nie jest wina Twojego charakteru, tylko niska aktywność, nieoptymalne działanie, dysfunkcja kory przedczołowej. 

 

Przyczyny „nie ogarniam”, czyli problemy z korą przedczołową

Kora przedczołowa to część mózgu odpowiedzialna za emocje, planowanie, przewidywanie, empatię, umiejętność uczenia się na błędach, samokontrolę, refleksyjność. Więcej o funkcjach kory przedczołowej znajdziesz tu: Dlaczego ulegamy pokusom

 

Prawidłowe funkcjonowanie kory przedczołowej zaburzają między innymi:

  • Używki: alkohol, narkotyki, leki (czyli też narkotyki, tylko legalne). Te substancje zaburzają działanie chemii mózgu, hamują wytwarzanie przez mózg naturalnych „narkotyków”, czyli endorfin, serotoniny, adrenaliny, noradrenaliny. Każda dawka powoduje uszkodzenie kory przedczołowej. Mózg ma zdolność do regeneracji, dlatego niewielkie ilości używek nie wyrządzają trwałej szkody. Używanie ich w nadmiernej ilości, a co gorsza regularnie, powoduje już jednak zakłócenia na tyle duże, że mózg przestaje wytwarzać swoje hormony dobrego samopoczucia. Sami zaciskamy sobie pętlę, bo odstawiając używki i robiąc sobie domowy „detoks” oczekujemy po kilku dniach dobrego samopoczucia, tymczasem ono nie nadchodzi, nie może nadejść tak szybko, bo mózg potrzebuje tygodni, a najczęściej miesięcy (w niektórych przypadkach i lat) na odtworzenie swoich zasobów i zdolności do wytwarzania endorfin. Robert Rutkowski pięknie opowiada o tych mechanizmach w książce „Oswoić narkomana”, możecie go również posłuchać tu: „Przychodzi Polska do lekarza

 

  • Stres: chroniczny, zbyt silny stres upośledza nasze rozumowanie, rujnuje uwagę, koncentrację, funkcje poznawcze. Kortyzol uszkadza korę przedczołową, odcina nas od rozumu, zawęża percepcję. Stres wprowadza też mózg w stan dążenia po nagrodę, pojawia się pożądanie tych czynności, substancji, aktywności, które mózg łączy z obietnicą nagrody. Hormony stresu zwiększają pobudliwość neuronów dopaminergicznych, wszystkie pokusy stają się bardziej kuszące. W stanie bez stresu wiemy, że samo ciastko czekoladowe (butelka wina, joint, nowa sukienka) nie da nam szczęścia, ale w stresie takie refleksje nie przebijają się do nas i mamy przekonanie, że zbawienie kryje się właśnie w cukierni. Więcej: Making prudent vs impulsive choicesAcademic examination stress impairs self-control

 

  • Niedobory snu: szczególnie chroniczne. Funkcjonowanie w stanie chronicznego niedosypiania zwiększa naszą podatność na  stres i pokusy. Brak snu zaburza sposób w jaki mózg przetwarza glukozę i skazujemy nasz mózg na niedożywienie. Więcej: Neurocognitive consequences of sleep deprivation.

Jak więc dbać o korę przedczołową?

Pisałam już o kilku metodach tu: Jak nakarmić swoją siłę woli i tu: Baw się dobrze

Najważniejsze jednak jest to, żeby NIE IŚĆ NA SKRÓTY. Wiem, że teraz wszystko jest dostępne. Na dodatek już, teraz, tutaj, natychmiast. Wiem, że to łatwe, po co sobie utrudniać. Ale jak z każdym skrótem, na początku wydaje się, że to dobry pomysł, a później okazuje się, że brakuje nam solidnej podbudowy, którą można uzyskać tylko idąc dłuższą drogą. Utrudniaj więc sobie czasem świadomie. Ćwicz siłę woli rzucając sobie wyzwania, myj od dziś zęby inną ręką niż zwykle, zacznij codziennie przed śniadaniem robić kilka przysiadów tylko po to, żeby je robić (a nie oczekiwać efektu). To nie jest bez sensu, efekt wystąpi, a tym efektem jest wzmocniona siła woli.

I dbaj o siebie. Sen, dobre jedzenie, ruch, brak używek – to najprostsze i najsilniejsze biologiczne podstawy silnej woli. Ostatni tydzień był dla mnie bardzo stresujący i nadal nie jestem w świetnej formie (kilka dni temu wypaliłam nawet kilka papierosów z rzędu, co zdarza mi się bardzo rzadko i właśnie w pierwszych momentach stresujących sytuacji), dbam jednak o to, żeby chodzić wcześnie spać, wysypiać się, jeść zdrowo i odżywczo, być w kontakcie z bliskimi i życzliwymi ludźmi i nie obciążać się ponad siły. Żadnego alkoholu. Wyszło słońce i za chwilę, jak skończę ten wpis, biorę rower i jadę na wycieczkę.

To dbanie o siebie powinno być regularne, nawykowe, wtedy jeśli zdarzy się jakieś odstępstwo, nic się nie stanie, bo nadal „nasze jezioro będzie czyste”. Jeśli natomiast codziennie nie dosypiamy i używamy, to niestety weekendowy detoks nic nie zmieni i po kilku dniach znowu powiem „nie ogarniam”.

To Twoja silna wola pozwoli Ci świadomie odcinać nadmiar bodźców, zarządzać nimi, regulować emocje wewnętrzną siłą, zamiast uciekać się do substancji chemicznych, być szczęśliwym człowiekiem, tak od środka.

Trzymaj się 🙂

Małgorzata Henke


Brak komentarzy

Opublikuj komentarz: