10 małych nawyków na ogarnięcie dużego chaosu, czyli jak wprowadzić porządek do swojego życia

zarządzanie czasem

10 małych nawyków na ogarnięcie dużego chaosu, czyli jak wprowadzić porządek do swojego życia

Większość prowadzonych przeze mnie sesji coachingowych w ciągu ostatnich kilku tygodni odbyła się pod hasłami ogarniania bałaganu, ograniczenia chaosu i dążenia do wprowadzenia w życiu stanu spokoju i harmonii. Okazało się, że kluczem do osiągnięcia tego upragnionego stanu są nawyki zarządzania czasem.

 

Znowu zarządzanie czasem? To nie jest tak, jak myślisz!

Często zdarza mi się myśleć, że na tematy takie jak nawyki zarządzania czasem tyyyle już napisano, że nie warto o tym mówić. Chyba jednak warto, skoro tak wiele od nich zależy. I chyba warto, skoro wiele osób utożsamia zarządzanie czasem z planowaniem, kalendarzem i aplikacjami. Służącymi głównie temu, żeby działać szybciej i więcej i spełniać rosnące oczekiwania pracodawców, rodziny, kontrahentów

Nic dziwnego przy takim podejściu, że bojkotujemy te kalendarze i presję planowania, bo wewnętrznie pragniemy mieć nie więcej zajęć, a więcej wolności, przestrzeni i czasu dla siebie.

Zarządzanie czasem (czy też bardziej precyzyjnie – zarządzanie sobą w czasie) to nie tylko obsługa narzędzi do planowania i sprawnej realizacji zadań. Tak naprawdę to najmniej istotna część tego zagadnienia! Dużo ważniejsza jest filozofia wprowadzania porządku do swojego życia, dążenie do zadbania o siebie i swoje potrzeby. 

 

Nawyk pierwszy: branie odpowiedzialności za swoje potrzeby i marzenia

 

Czy można pogodzić wymagania innych osób z własnymi potrzebami? Tak, można. I wcale nie jest tu najważniejsza asertywność, choć to też cenna umiejętność.

Najważniejsza jest konfrontacja ze sobą, uświadomienie sobie swoich wartości, swoich potrzeb i wzięcie za nie odpowiedzialności. To, co ciągle słyszę, szczególnie od kobiet, to „chciałabym zrobić coś swojego, założyć działalność/skończyć studia.. Ale tyle jest do zrobienia w domu/rodzina jest najważniejsza/dzieci sobie beze mnie nie poradzą/jestem potrzebna mężowi”.

Uwzględniaj siebie w swoim życiu 🙂

Zanim mnie zakrzyczysz, że przecież to oczywiste, że rodzina jest najważniejsza, powiem, że się z Tobą zgodzę. Ty jednak jesteś częścią tej rodziny, częścią tak samo ważną jak inne. Bez Ciebie, Twojej energii, osobowości, nie byłoby tej rodziny. Miej więc dla siebie tyle samo życzliwości, zrozumienia i miłości, co dla innych Twoich bliskich. To raz.

Po drugie, najczęściej nie jest tak, jak nam się wydaje. Oto przykład. Na jednej z sesji coachingowych, tym razem z mężczyzną, omawialiśmy sprawę relacji z pracownikiem, który niestety nie spełniał oczekiwań. Dalsza współpraca stała się mało korzystna. Mój klient nie chciał jednak tej osoby skrzywdzić, a takie miał przekonanie – że wypowiedzenie umowy to skrzywdzenie pracownika, który sobie nie poradzi, źle się będzie czuł itd. Zaplanował więc różne scenariusze wyjścia z tej sytuacji z korzyścią dla drugiej strony, zaniedbując swoje potrzeby i swój komfort.

Sprawa skończyła się tak, że pracownik sam zakończył współpracę. Znalazł inny pomysł na siebie, zaś mój klient pozostał z uczuciem rozczarowania i rozgoryczenia, że wyrzeczenia poszły na marne. Okazało się (nie do wiary! ale jak to w ogóle możliwe ;), że druga osoba chce czegoś innego, niż nam się wydaje i wcale nie jest szczęśliwa podążając na naszym, „najlepszym przecież dla niej!”, scenariuszem.

 

Nawyk drugi: zaczynanie od rzeczy najważniejszych, a nie najpilniejszych i nie, to nie jest to samo 😉

Czyli o priorytetach.

Jest taka genialna w swojej prostocie matryca, zwana matrycą Eisenhowera, nie będę tu opisywać szczegółów, bo mnóstwo jest w internecie opracowań na jej temat. W skrócie polega ona na podziale swoich obowiązków, aktywności na cztery kategorie:

1. ważne i pilne

2. ważne i niepilne

3. nieważne i pilne

4. nieważne i niepilne

 

Jeśli już widzisz, że większość Twoich aktywności to załatwianie spraw z pierwszej kategorii, to zatrzymaj się w tym miejscu na dłużejW tej kategorii nie powinno być nic poza sprawami, których nie możemy przewidzieć, jak choroba czy katastrofa. Optymalnie jest, gdy ta kategoria jest pusta! Nie, nie musi się tu znajdować płacenie rachunków czy załatwianie spraw urzędowych. One się tu znajdą tylko wtedy, gdy nie załatwisz ich wcześniej, wtedy gdy były ważne, ale nie pilne.

Nie musi się też tu znajdować mycie okien przed zapowiedzianą wizytą znajomych. Niekoniecznie dlatego, że wizyta była zapowiedziana i mogłaś to zrobić wcześniej. Może raczej dlatego, że czyste okna nie są warunkiem koniecznym dla tego, żeby było miło? 😉

 

Zasada jest taka, żeby koncentrować się na sprawach ważnych (czyli takich, co do których masz przekonanie, że są ważne, jeśli wasz wątpliwości, zapytaj przełożonego/osobę zainteresowaną). Planować, aby nie dopuszczać do przejścia spraw z kategorii „ważne i niepilne” do kategorii „ważne i pilne”. Ograniczać, delegować lub ustalać priorytety dla spraw z kategorii „nieważne i pilne”. Pozbyć się nawyku realizowania aktywności z kategorii „nieważne i niepilne”.

Jak się pewnie domyślasz, nie ma określonego katalogu spraw, które są przypisane do poszczególnych kategorii. To przypisanie zależy od Ciebie, od tego, czemu nadasz priorytet, co uznasz uczciwie za ważne, a co za tylko pilne.

 

A więc, co jest dla Ciebie naprawdę ważne? Jakie cele chcesz osiągnąć w tym miesiącu, roku, życiu? Nieważne jaki ustawisz dystans do celu, jeśli coś jest ważne, to powinno być traktowane jak ważne. Dlaczego planujesz zabranie się za poprawę swojego zdrowia na przyszły rok, skoro uznajesz to za ważne? W przyszłym roku ta sprawa może stać się pilna, a wtedy nie będziesz już miał/a komfortu planowania. Ani upragnionego spokoju i harmonii.

 

Zostawiam Cię z tymi pytaniami. Następnym razem będzie o nawyku planowania, małych krokach i asertywności.

pozdrawiam Cię ciepło, Małgorzata Henke

 


Brak komentarzy

Opublikuj komentarz: